|
Ledwie skończyliśmy fetować przyznanie przez czasopismo „Top Guitar” gitarze Taylor, serii T5, limitowanej edycji Ovangkol, prestiżowego wyróżnienia „Gitara na topie”, a już następny instrument tej firmy zdobył miano „Sprzętu na topie”. W kwietniowym wydaniu magazynu entuzjastyczną recenzję otrzymał przepiękny model T3/B, pochodzący z serii gitar T3 uhonorowanej przez NAMM (National Association of Music Merchants – amerykańskie Zrzeszenie Handlu Muzycznego) i uznanej za Produkt Roku 2009.
Bob Taylor i jego firma przebojem wdarli się w skostniały świat gitarowych technologii, trendów i przyzwyczajeń. Gitary elektryczne serii SolidBody oraz T5 zaszokowały krytyków i konkurencję nowatorskimi rozwiązaniami technicznymi, świeżością designu i troską o najdrobniejsze szczegóły. Choć początkowo rewolucyjne zmiany przyjęto z niedowierzaniem, dziś coraz więcej gitarowych gwiazd wielkiego formatu sięga po te instrumenty, co potwierdza silną pozycję nowej marki. Bob Taylor dokonał rzeczy bardzo trudnej – stworzył własny styl budowy gitar elektrycznych (choć nie tylko!), przekonując niezbyt przecież otwarty na nowinki rynek do własnych, nowatorskich rozwiązań konstrukcyjnych. Dziś także seria T3 podąża śladem sukcesów swoich starszych braci. Dlaczego warto zwrócić szczególną uwagę właśnie na nią?
Zaopatrzony w „wajchę” typu Bigsby model T3/B od pierwszego wejrzenia nie pozostawia żadnych złudzeń co do swej klasy. „T3 to bardzo dobrze przemyślany, niesamowicie komfortowy wużyciu, świetnie brzmiący instrument. No i ten wygląd!” – zauważa autor testu, Maciek Warda.
Budowa korpusu plasuje T3 wśród instrumentów z litą deską, jednak przebiegle rozmieszczone komory rezonansowe pozwalają gitarze wyrwać się z kanonów sztampowego brzmienia typowego dla takiej konstrukcji. Instrument unika w ten sposób zaszufladkowania do jednej kategorii brzmieniowej, dając niezbity dowód na to, że kompromis w lutnictwie nie jest abstrakcją. Odmienne cechy konstrukcji przenikają się wzajemnie – ciepłe tchnienie pochodzące z wydrążeń łagodzi zadziorny charakter dużych ilości litego drewna, a to z kolei dodaje „pazura” jazzowemu brzmieniu typowego hollowbody.
„Ten instrument zdumiewa swoją wszechstronnością. Z powodzeniem znajdzie zastosowanie w rockowych, bluesowych czy jazzowych zestawieniach. Ale jeżeli ktoś odważyłby się wykorzystać T3 w cięższych gatunkach, nie będzie zawiedziony” – czytamy w recenzji „Top Guitar”.
Nakładka z klonu wzorzystego to raj dla oka każdego smakosza lutniczego piękna i od dawien dawna jedna z najlepszych recept na miłość od pierwszego wejrzenia. Tak wykończone gitary po prostu muszą się podobać! Klonowy gryf o hebanowej podstrunnicy (markery intarsjowane masą perłową) łączy się z korpusem poprzez opatentowane przez Taylora, bardzo przemyślne złącze T-Lock. Gwarantuje ono jakość połączenia maksymalnie zbliżoną do konstrukcji sklejanej, nie pozbawia jednak gitary bezcennej możliwości regulacji.
 Zamontowany w modelu T3/B strunociąg z wibratorem Bigsby to klasa sama w sobie. Wzbudza zaufanie rozmiarami i klasyczną (od lat!) prezencją. Powrót do idealnego stroju nawet po intensywnym użytkowaniu gwarantuje rolkowy mostek Wilkinsona, który pozwala uniknąć częstego blokowania się strun w tradycyjnych mostkach typu tune-o-matic.
Dwa opracowane przez Taylora humbuckery Style 2 High Definition skonfigurowano tak, aby uzyskać jak największą liczbę wariantów brzmieniowych – a więc dostępne jest rozdzielanie cewek za pomocą przełącznika w potencjometrze głośności typu push-pull. Trójpozycyjny przełącznik pickupów współpracuje z potencjometrem tonu (również push-pull), który obok standardowego ma dodatkowy, wyspecjalizowany tryb korekcji, „wycelowany” w środkową część pasma. Gitara w żadnym wypadku nie brzmi „jak Strat” ani „jak Les Paul” – bo nie musi. To całkowicie nowe brzmienie i nowe rozwiązania techniczne. Ma być oryginalnie – i jest oryginalnie! Żadnego nieudolnego naśladownictwa.
Osprzęt oczywiście jest chromowany, bo tylko takie wykonanie idealnie współgra z urzekającą wręcz urodą T3/B. Uwielbiany przez miliony, standardowy Gibson Les Paul – choć trudno mu cokolwiek zarzucić – po prostu wypada blado w porównaniu z przepięknym dzieckiem Boba Taylora. Walory estetyczne nie umknęły również uwadze Maćka Wardy: „Na marginesie pośród nowo produkowanych gitar elektrycznych wszystkich firm gitary Taylor wyróżniają się właśnie niebywałą urodą. Równie miło jest na nich grać, jak i patrzeć na nie. W praktyce brzmi tak, jak wygląda, czyli znakomicie” – czytamy.
Łatwo dać się zwieść stylowemu, tradycyjnemu wyglądowi serii T3, jednak instrumenty te zaskakują komfortem gry na miarę nowoczesnych gitar zbudowanych z myślą o „szybkograczach”. Doskonale wyprofilowane wycięcie i połączenie gryfu z korpusem pozwalają nawet gitarzystom o małych dłoniach na zapuszczanie się w wysokie pozycje (do 21. progu) ze swobodą niedostępną w przypadku wielu popularnych i nierzadko bardzo drogich modeli gitar. Szyjka o profilu spłaszczonego C zapewnia gitarzyście wygodę gry znaną z wielu nowoczesnych modeli. Twórcy T3 nie zapomnieli także o tym, aby instrument nie męczył gitarzysty swą masą i kiepskim wyważeniem. Będą z niego zadowoleni zwłaszcza ci, którzy nie cenią tych gitar, które niepodtrzymywane nieustannie dążą gryfem do kontaktu z podłogą. T3 doskonale „siedzi też na kolanie” – to po prostu dobrze przemyślany i ergonomiczny instrument. Łatwo dostrzec w nim troskę o najdrobniejsze szczegóły. Na ten perfekcyjny obraz składa się wiele pozornych drobiazgów, które dopracowane i połączone w całość tworzą instrument będący ucieleśnieniem marzeń wielu pokoleń gitarzystów. Jesteśmy niezwykle dumni, że dzięki naszym staraniom także polscy gitarzyści mają go już w zasięgu ręki.
|