Jak dotknąć Taylora - Nie zabijaj

Jastrzygowice, spokojna i malownicza wieś położona w województwie opolskim, w gminie Gorzów Śląski, 15 lipca zmieniła się nie do poznania, stając się, jak to niektórzy określają, czymś na kształt "opolskiego Woodstocku", przybierając nazwę "Nie zabijaj".

W ciężkim, letnim, przepełnionym słońcem powietrzu, można było wyczuć pozytywne wibracje i dźwięki dochodzące ze strony sceny, a także od mijających nas swoistego rodzaju rastamańską rzeką, posiadaczy wszelkiego rodzaju dreadów.

 
Mimo biorącego nas na wodzę lenistwa - choroby, która ogarnia chyba wszystkich w trakcie 40 stopniowych
upałów - rozłożyliśmy namiot wystawowy T.Burton - Electro-Harmonix - Taylor - Garrison. Nie spodziewaliśmy się, że popłynie przez niego rzeka - potok utworzony z młodych ludzi i wypełniającej ich muzyki. Tak dużej liczby gości w naszym namiocie naprawdę nie oczekiwaliśmy. Jednak powodów, dla których odwiedzili nasze stoisko było jak się okazało mnóstwo.
Dla większej części zwiedzającej nasz namiot młodzieży, możliwość zobaczenia, dotknięcia, a nawet pogrania na sprzęcie przez nas przywiezionym, była po prostu jedną z niewielu, jakie mieli w życiu, gdyż miejscowości, w których mieszkają, nie posiadają sklepów muzycznych czy Ośrodków Kultury.

Z początku trudno było zachęcić ludzi do korzystania z prezentowanych przez nas zabawek, ponieważ wszyscy myśleli, że jest to wystawa, której podstawowym atrybutem jest fotokomórka oraz napis "Nie przekraczać czerwonej linii, personel ochrony reaguje w sposób zdecydowany i bez ostrzeżenia". Niektórzy zaglądali do nas ze zwykłej, ludzkiej ciekawości, byli i tacy, którzy zgłaszali się do przedstawicieli firmy z konkretnymi pytaniami. Było też sporo osobników, których zawsze jest wszędzie pełno i lubią używać wyrażenia "przez przypadek". Z biegiem czasu nasz namiot, gabarytami podobny do małej sceny, zaczął cieszyć się niemal taką samą jak ona popularnością. Ludzie przychodzili i wspólnie jamowali, a każdy z muzyków na odchodnym dostawał od firmy Kisielewski kostkę gitarową T. Burton.

Największą popularnością wśród zwiedzających cieszyła się produkująca efekty gitarowe, firma Electro-Harmonix. Z analogowych "kostek", nasi goście, majstrując do woli gałkami i przełącznikami, wydobywali wręcz magiczne brzmienia, które jak dźwięki czarodziejskiego fletu przyciągały kolejnych muzyków. Ku naszemu zaskoczeniu, wiele osób pytało o nowe na naszym rynku gitary Taylor. Co nas jeszcze bardziej zdumiało, wiedzieli o nich dość sporo, choć nie mieli jeszcze okazji potrzymać ich w dłoniach i wypróbować ich brzmienia. Cieszymy się bardzo, że mogliśmy stworzyć im taką okazję ;).
Dzięki naszej obecności na festiwalu "Nie zabijaj", poznaliśmy potrzeby wielu muzyków, a także wystawiliśmy nasz sprzęt na wielką próbę. Egzamin oczywiście zdał ;). Gitary i efekty, pomimo tych setek rąk i tysięcy palców dotykających ich każdego dnia, nie zawiodły ani nas ani, co najważniejsze, samych muzyków. Praca dla nich była dla nas czystą przyjemnością, gdyż zaskoczyli nas swoją otwartością na nowości, ciekawością oraz, co niektórzy " naprawdę wielkim, muzycznym talentem.

Adrian Chełstowski